Jaki koncert, na którym byliście, najbardziej zapadł wam w pamięci i do którego najczęściej wracacie myślami?
I z drugiej strony, jakiego koncertu najbardziej żałujecie i w życiu nie wydalibyście pieniędzy po raz drugi?
Jedyny koncert w sumie na którym byłem (i płaciłem za wejście, a nie tylko za bramką ;p) to był sunrise festival i mimo żę after party było deszczowe to i tak była to najlepsza impreza w moim życiu.
ja pamiętam każde juwenaliowe koncerty rockowe. Coma i Farben Lehre w szczególności. Takiej atmosfery nie da się zapomnieć

Hey i Nosowska zostaje mi w pamięci na bardzo długo, byłam na dwóch koncertach i oba wspominam cudownie.
mi w pamięci został koncert Myslovitz. kiedy cały tłum ludzi śpiewał piosenkę za Rojka. niezapomniana chwila
Nie wiem, to mi się zmienia, ale wspaniale wspominam Florence and the machine (mimo że Florence fałszowała), Massive Attack i przede wszystkim Public Image Ltd. To ostatnie to było jak uczestniczenie w nabożeństwie dla mnie.
No i Bjork. I Gogol Bordello. I prawie wszystkie KULTY, na których byłam! Na wielu byłam koncertach, ale te jakoś najlepiej wspominam.
Hej Zwykla, niezły zestaw

Ale wydaje mi się, że wystarczy po prostu pojechać raz w roku na Openera, żeby coś takiego zaliczyć mniej więcej

Ja najlepiej wspominam Rammsteina, jak byłem naprawdę malutki, wujek wziął mnie na koncert, i wtedy właśnie było nagrywane Life aus Berlin. Nie wypatrzyłem nigdzie siebie, ale wiecie sami

Gentleman, mój osobisty guru

Wszystkie koncerty reggae są super, bije od nich taką energią, że klękajcie narody! Hehe. Tabu, vavamuffin, Habakuk i wszystkie inne formacje

Kult zawsze daje radę

Oprócz tego Amorphis w Krakowie, tego długo nie zapomnę
