czyli czego nie lubicie jeść? no i czy tak było od zawsze, czy zupełnie nagle przestaliście to lubić?
a może nie lubicie czegoś czego nigdy nie próbowaliście? tak dla zasady?

Nie lubię brokuł, kalafiora, szpinaku, gotowanej pietruszki, wątróbki (chociaż nigdy nie jadłem, ale mi śmierdzi po prostu), tłustych mięs

Gorzkiej czekolady, grejpfrutów i orzechów włoskich

ja nie cierpię szpinaku, ziemniaków i awokado. z mięs to na pewno golonko, MASAKRA. no i ogólnie nie lubię mięs gotowanych, wolę pieczone/smażone.
Ja nie przepadam za wieprzowiną ogólnie, w sumie z mięsa to jem praktycznie tylko drób, bo wołowina droga

Poza tym nie lubię gołąbków, kaszanki, smalcu

jak często sie zdarza: jestem bezmięsna

chyab dla własnego widzimi się,bo tak naprawdę nie mam w tym większej filozofii czy chęci ratowania zwierzęcych istnień.
poza tym mam też uraz do 'smierdzących' warzyw

typu cebula,czosnek czy rzodkiewka
w ogóle...wybredny ze mnie egzemplarz kulinarny
to ja za to chyba jestem przeciwieństwem poprzedniczki, ponieważ generalnie chyba jadłbym wszystko aczkolwiek nie wszystko bym zjadłe ze smakiem czy to ze względu na wygląd albo sam smak. Generalnie jedzeniem nie gardzę jeśli jestem głodny ;]
nigdy w życiu nie spróbuję ponownie owoców morza. mam wrażenie jakby wszystko nadal mi się ruszało na talerzu. fu
E, ja tam krewetki lubię
Nie cierpię za to warzyw strączkowych - grochu, fasoli, szparagowej to już w ogóle, fuj. I brokułów. I flaczków, golonek i tych innych tłustych obrzydlistw.

jeśli chodzi o owoce moża to rónież nie trafiły w mój gust. aczkolwiek krewetki to wyjątek

jak się umie dobrze przyrządzić to jest mega pychota, zwłaszcza z odpowiednim sosikiem
Nie lubię porów

Nawet w zupie. A poza tym - co każdego dziwi - nienawidzę nabiału większości, w szczególności zaś serków wiejskich, twarożków i tak dalej. Męczę się, jak je jem. Piątnica - serek wiejski? Już się wdrygam, brrr.